Mindfulness w codziennym życiu

Te same ciuchy na siłownię, yogę i do biegania…serio ?

Serio. No i jak tu robić sobie fotki z yogowania na instastory, jak ja się ludziom mam pokazać. A no właśnie pokazuję się w starych dresach , leginsach sprzed 3 sezonów i koszulkach, które pamięta czasy studiów. Obserwuję nauczycieli yogi na całym świecie i różnorodność jest naprawdę duża. Od jednej skrajnej do drugiej skrajnej. Dla mnie w yodze najbardziej liczy się to, co ona daje mojemu ciału, sercu i duszy. To co założę na tyłek ma naprawdę minimalne znaczenie. Ważne, żeby było wygodnie. Żeby ubranie nie krępowało ruchów, żeby bransoletki, pierścionki czy inne wisiorki nie utrudniały w wykonywaniu asan dlatego je ściągam o ile je w ogóle mam. Lubię też w czasie praktyki nie mieć na sobie makijażu i zapachów kosmetyków … to daje mi lekkość .

A przy okazji.

Muszę się przyznać, że kiedyś ogromną radość sprawiało mi kupowanie ciuchów, butów, kosmetyków. Teraz mam ogromną radość jak mogę się ich pozbyć. Od już kilkunastu miesięcy ta potrzeba lekkości w życiu i byciu staje się coraz silniejsza. Bardzo polecam film o życiu w przestrzeni wolnej od zbędnych rzeczy, dostępny na Netflixie, a więcej można poczytać również tutaj: Minimalism.

Po pierwsze: Dbanie o przestrzeń w domu.

Od czasu jak wyrzuciłam kartony zbędnych gazet, gratów i dupereli z mojego mieszkania zaczęłam oddychać innym powietrzem. Moja sypialnia służy mi tylko do spania i sukcesywnie pozbywam się z niej wszystkiego co mi do spania nie jest potrzebne. Będę przeszczęśliwa jak będzie tam tylko łóżko, szafka i nocna lampka. Moja łazienka – gdybym teraz miała ją od nowa urządzać wyglądałaby zupełnie inaczej – im bardziej surowa tym czułabym się lepiej. W mojej kuchni cały czas jest zbyt dużo – wszystkiego . Jednak jest postęp – pozbywam się sukcesywnie tych wszystkich, nagromadzonych od lat  skorup . Uwielbiam w mojej kuchni pić poranną kawę na parapecie – więc ten parapet najlepiej gdyby był zaopatrzony tylko w wygodne poduchy do siedzenia i nic więcej.

Po drugie: Czy naprawdę jest mi potrzebna kolejna para butów.

Nie jest. Mam od 3 sezonów te same buty do biegania, te same kozaki, te same sandałki, te same szpilki i ta sama jedna duża i jedna malutka torebka. Od ponad 2 lat nie kupiłam sobie kompletnie NIC. Przepraszam, zakupiłam 2 kolorowe sukienki. Sukienki, które jestem pewna będą mi służyć lata. Nie przyciągają mnie żadne przeceny i promocje. Kupuję jeżeli naprawdę czegoś bardzo potrzebuję. Kolejna rzecz nie sprawi że będę szczęśliwsza. Nie chcę dzisiaj pisać o tym jak bardzo liczy się też dla mnie dbanie o środowisko  – a produkcja ciuchów to niestety duże zanieczyszczanie środowiska i masakryczne wykorzystywanie ludzi, którzy na drugim końcu Świata żyją w strasznych warunkach bo np. wygnano ich z ich ziem i pobudowano tam fabryki. Czy też za przerażająco niską stawkę pracują, szyją dla sieciówek.  Ale każdy z nas z pewnością o tym słyszał, czytał . Jak nie  – to proponuję obejrzeć filmiki w tym temacie na YT. Im więcej świadomości tym bardziej zaczniemy żyć refleksyjnie a nie konsumpcyjnie.

 

Po trzecie: Równowaga w relacjach ze znajomymi.

Każdy z nas idzie swoją drogą, z bagażem różnych doświadczeń i własnymi – indywidualnymi marzeniami, które chce realizować. Pisałam więcej o tym tutaj.  Im czasu upływa tym znajomych ubywa. Jednak tylko po to, żeby zrobiło się miejsce dla nas samych, na rozwój tego co nam w sercu śpiewa. I pojawiają się oczywiście nowi ludzie, których zsyła nam Wszechświat żeby pomogli nam w realizacji tego co jest nam pisane. Oni idą z nami naszą drogą albo pójdą przez jakiś czas. Przez taki jaki jest potrzebny, żeby dojść do następnej przystani, żeby pomóc zrealizować nasze marzenia. I to działa w drugą stronę  – albo w stronę innego człowieka. My też jesteśmy komuś potrzebni, dajemy innym jakieś lekcje do przerobienia.  I najważniejsze jest to, że nikt kto nam pomaga z dobrego serca nie oczekuje zapłaty, nagrody ani wdzięczności. Im jesteśmy starsi, bardziej świadomi to takich oczekiwań nie mamy – bo robimy to przecież z dobroci serca. Z miłością.

Ale temat uwalniania się od oczekiwań to już zostawiam na kolejny  wpis. Już  niebawem mam nadzieję.

Dajcie znać jak ten temat z Wami rezonuje.  Polubcie jeżeli się zgadzacie, udostępnijcie jeżeli uważacie, że warto żeby do kogoś ten wpis dotarł.

Kocham celebrować życie, smakuję każdy dzień, praktykuję wdzięczność . A zaczęło się od Yogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *