4 x M,  Mindfulness w codziennym życiu

Pokoloruj swoje myśli i obserwuj jak życie nabiera barw.

Jeden z tych dni już minął,  spędziłam go wczoraj pod kocem w dresie z gorącą herbatą i książką. A ten wpis był w mojej głowie od dawna, ale to był zarys, który wieczorem dokończyłam a dzisiaj go pokolorowałam. Lubicie kolorować ? Ja lubię kolorowanki, zwłaszcza takie grube. Kiedyś w paczkach przychodziły od cioci gdy szaro i pusto było na sklepowych półkach.  Z moją kuzynką i kuzynami siadaliśmy u dziadków przy dużym stole i w skupieniu kolorowaliśmy. Czasem nawet rodzicie się dosiadali.

Kolorujesz ?

Moją ulubioną kolorowanką są również te wpisy na blogu i malowanie mandal, co jednocześnie jest bardzo prostą medytacją. To są te momenty.  Wchodzę dalej,  głębiej i obserwuję. Poszukuję i odnajduję w sobie tyle niezwykłych rzeczy. Sama siebie zadziwiam.  Już od przedszkola wiedziałam, że lubię chodzić własnymi drogami i że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Miałam 4 latka jak wymknęłam się bez problemu,  tak jak stałam. W fartuszku przedszkolnym i wróciłam do domu. Bezpiecznie przechodząc przez 2 ruchliwe ulice. Nikt mnie nie zatrzymał, nikt nie zapytał : A gdzie Ty dziewczynko sama tak idziesz w kapciuszkach ? Taka byłam samodzielna, już wówczas nie akceptująca wielu zasad i reguł.

Z czasem  się zaczęłam dopasowywać.

Ale gdzieś tam w środku,  zawsze coś mnie uwierało.  Jak te, jak je w dzieciństwie określałam gryzące rajstopki zakładane do przedszkola. Pamiętam jak się złościłam i mówiłam przez łzy, że one mnie gryzą. Zdecydowanie zawsze lubiłam i mam tak do dzisiaj, że wolę otulać moje ciało przyjemniejszymi materiałami w dotyku. Jak mam wybór – poproszę o kaszmir i jedwab. Tylko w życiu nie zawsze dostajemy to, co jest dla nas miłe w dotyku. Czasem bardzo drapie, gryzie i uwiera …. i nic z tym nie robimy. Gdy byłam mała to bardzo się buntowałam na te rajstopki, krzyczałam i tupałam ze złości nóżkami.  A im byłam starsza, tym pokorniej uczyłam się, że nie wypada histeryzować i tupać nóżką.

Czas zrobił swoje.

Doszłam do momentu, że już potrafiłam całkiem nieźle dopasować się do systemu. Z małymi wyjątkami ( całe szczęście ). Głęboko w sercu czułam zawsze, że coś tu nie gra. Że to nie moja bajka, że to nie do końca ja. Zaczęłam szukać, obserwować i próbować to wszystko pokolorować moimi kredkami.

To nadal trwa.

To proces, któremu się przyglądam z zaciekawieniem. Czasami pełna odwagi a czasami z dużym strachem idę dalej. Poszukuję i oddycham coraz uważniej. A jak te rajstopki znowu zaczynają mnie gryźć to pozwalam sobie na płacz i tupanie nóżkami. Bo przecież mam wybór, wybieram komfort i wygodę. Wygodę dla ciała, serca i duszy. I coraz częściej otulam się jedwabiem i kaszmirem.

A jak Twoje kolorowanki ? Daj znać w komentarzu,  pomóż mi w kolorowaniu proszę . Przekaż dalej 🙂

Kocham celebrować życie, smakuję każdy dzień, praktykuję wdzięczność . A zaczęło się od Yogi.

Jeden Komentarz

  • Magda

    Cześć Kochana😘 A ja pamietam ten wianek co mi czesałas na egzamin do szkoły muzycznej 😉 A rajstopy były okropne… całe szczescie ze czasy sie po zmieniały i nasze myślenie … Pozd❤️ Sąsiadka z dołu 💕

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *