Celebracja Chwil,  Yoga

Już to robię bez wyrzutów sumienia.

Leżę sobie i nic nie robię. Po prostu w tej chwili tylko marzę. Kiedyś marzyłam w biegu,  między jednym a drugim projekto  – zadaniem, które starałam się zrobić jak najszybciej i jak najdokładniej. Nawet jakiś czas temu postanowiłam skończyć specjalne studia z Zarządzania Projektami  – zresztą jedno z wielu moich zrealizowanych marzeń. Teraz jestem na takim etapie w życiu, że marzę w warunkach nieco bardziej komfortowych: weszłam  w tryb stop – klatkowy. Taki oto luksusowy mam czas.

Był taki dłuższy moment w moim życiu.

Budzik dzwonił skoro świt. Syna odprowadzałam do żłobka / przedszkola,  z którego już przyszywana Ciocia – Niania musiała go odbierać. Sprintem  w szpilkach na przystanek, żeby zdążyć na autobus i pociąg. Wiecznie w biegu do pracy i z pracy. Stanowisko Asystentki więc oczywiście w dopasowanych sukienkach, garsonkach i pełnym makijażu i zawsze z pomalowanymi paznokciami. A czasy to były takie,  że hybrydy nie było nawet w planach.  Zdarzało mi się je malować w łóżku, chwilę przed zaśnięciem. W gratisie miałam oryginalne wzorki jak się rano budziłam. A w weekendy na zmianę albo uczelnia albo zaległości domowo – porządkowe, spotkania rodzinne, spotkanie z przyjaciółmi. Noce spędzone nad książkami  – makroekonomia, mikroekonomia, statystyka , wykresy, zadania – wkuwanie. Oj nie były to ani trochę romantyczne noce. Noce w towarzystwie nocnej lampki zamiast świeczek zapachowych i z hektolitrami wypitych kaw zamiast czerwonego wina…

Lata mijały.

Jedna uczelnia, druga uczelnia. Jedne studia podyplomowe, drugie podyplomowe a  gdzieś w biegu oczywiście wywiadówki w szkole syna. Rozmowy z jego nauczycielami, potem konfrontacja z tym co on miał do powiedzenia. Zawsze mu wierzyłam, zawsze ufałam jego słowom. Wielogodzinne z nim dyskusje i motywowanie do nauki. Miałam swoje sposoby  wraz z  zaufaniem do niego – teraz jak już jest dorosły widzę, że były skuteczne. Jak mówił to słuchałam. Właśnie za chwilę kończy drugą uczelnię, a zawodowo robi to co bardzo lubi.  Chyba miał też szczęście do nauczycieli  – czasami tylko niektórzy nie dawali rady, życie. Być nauczycielem to ciężka praca, nie każdy staje się szybko autorytetem dla dzieci i młodzieży. Być rodzicem też nie jest lekko. Dałam radę .

Dzisiaj już wiem.

U każdego przychodzi chyba taki moment.  Zdajesz  sobie sprawę z tego że nic nie musisz  – jak chcesz to ewentualnie możesz. Dlatego teraz w kilka sekund rozgrzeszam się ze wszystkich leniwych godzin. Z tego czasu, kiedy tylko marzę. Przez wiele lat potrzebowałam mieć zajęty kalendarz. Spotkania, wydarzenia, imprezy,  kursy, szkolenia itd. Nawet zapisywałam co dokładnie i o której zjem. Tak sobie myślę, że chyba po to, żeby za bardzo nie analizować życia tak wszystko miałam poukładane. Teraz daję sobie dużo czasu tylko dla siebie. Daję sobie ten czas, żeby po prostu czuć. Oddychać pełną piersią  –  a nie płytko i nerwowo z wszytym stoperem w brzuchu.

Poznaję siebie w nowych realiach.

Był już czas wybaczania innym i sobie, ukochania wewnętrznego dziecka, pokochania siebie, zaakceptowania tego , co zastaję każdego poranka po przebudzeniu.  Doceniam Tu i Teraz. Były marzenia, które się nie spełniły – bo się spełnić nie miały. Bo nie były dla mnie, albo nie były na tamten moment. Cierpliwie czekam na ich spełnienie. W yodze jest taka Asana Siddhasana –  Pozycja Mędrca, którą praktykuję i pokazuję zawsze na moich zajęciach. Do tej pozycji dobieram Mudrę, która nazywa się Szuni Mudra. To Mudra na cierpliwość właśnie. Dzisiaj również pomarzę leniąc się bez wyrzutów sumienia. Bo taki mam czas. Po prostu mam czas –  na marzenia. To luksus, którego nie kupię za żadne pieniądze. Kredytu na to nie dostanę w żadnym banku.

Kocham celebrować życie, smakuję każdy dzień, praktykuję wdzięczność . A zaczęło się od Yogi.

4 komentarze

  • Edyta Okońska

    Haniu! Pięknie piszesz.Cudownie jest osiągnąć taką harmonię w życiu i poczucie, że nic się nie musi.Kiedyś „nicnierobienie” nazywałam lenistwem teraz kontemplacją otaczającego świata.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i cieszę się, że spełniasz swoje marzenia!

    • sylvia

      Pamiętam Cie zabiegana w szpilkach idealny makijaż pazurki dziś jesteś zupełnie inna Hania jeszcze piękniejsza w środku i na zewnątrz sciski

    • Hania Yoga

      Edi dziękuję 🙂 kilka lat minęło, co nieco się musiało wydarzyć …żeby stwierdzić co tak naprawdę liczy się w życiu, które jest cudem i jest przepiękne od chwili narodzin, Kontemplujmy zatem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *